

Małpy zdobywają świat! A zaczęły od wczorajszej Czarnej Kawy. Swoimi małpimi sztuczkami zdominowały całe studio R17, panosząc się na konsolecie, przemawiając do mikrofonów, wypijając moję czarną kawę. Materiał z "Plastic Beach" został wczoraj dogłębnie skrytykowany, choć krytyka była na ogół pozytywna. Bardzo delikatnie określiłem te wszystkie "ochy!" i "achy!" na temat nowego krążka Gorillaz, a przyznaję, że jest do czego wzdychać. I to pomimo wyłączności męskich głosów na tej produkcji (a nie byle jakich: Bobby Womack, Lou Reed, Snoop Dog, Mos Def). Muzyczne ambicje mózgu projektu Gorillaz, Damona Albarna zaczynają porażać swoim ogromem i rozmachem. Doprawdy, zamaszysta produkcja, która sięgnie bardzo wysoko.
Wysoko sięgały także słupki głośności i to akurat nie przez małpy (chociaż kto wie, co one wymyśliły...)
Słupki głaskane były przez kilka nowości (The Streets, O.S.T.R.), kilka ciekawostek ("słowiański hip-hop", N.O.H.A.), a przez ryczący blues-funk (Black Joe & The Honeybears, Joe Tex), a nawet przez nagrania z Woodstock'u (The Roots & Erykah Badu). A o to wizualna garstka wspominanych alpinistów:

W projekcie Gorillaz poza samą muzyką zaszły też inne, bardziej kosmetyczne zmiany. Twórcę 2D, Murdoca, Russela i Noodle opuścił drużynę, pozostawiając przy swoje prawa do ich oryginalnej kreski. Powyżej jednak mozemy zauważyć, że zmiany nie wyszły im na złe: Murdoc nadal jest "brudem i złem tego świata", 2D jest wyobcowanym artystą, Noodle usmiechniętym(tą?) lekkoduchem, a Russel... Russel po prostu jest.

Egzystencjalne pytania na kartecze Mike'a Skinner'a, znanego szerzej jako The Streets nasuwają tylko jedną odpowiedź. "Jest" gościem, który robi świetną muzykę. Udowodnił to przed kilkoma dniami odświeżając swoje konto na twitterze, zamieszczając nowe - nieopublikowane wcześniej utwory, co nie mogło ujść naszym uszom.

N.O.H.A. to międzynarodowy projekt czeskiego saksofonisty, którego nazwisko kryję się pod tą zaszyfrowaną nazwą. Zróżnicowany skład etniczny idealnie oddaję charakter ich muzyki, bowiem można znaleźć w niej szczyptę większości najpopularniejszych motywów etnicznych w muzyce. I najważniejsze: Tę całą stylistykę miksują z konwencją... Drum'n'bass.

Spróbujcie zagrać w billarda z "Czarnym Jaśkiem & Misiami-Pysiami". Jeśli wyjdziecie z tego cało stawiam wam kolejkę. A, tam! Macie wieczór na mój koszt. Panowie potrafią swą muzyką tak pobudzić, że jedynie łysemu nie zjeży się włos na głowie. A wszystko okraszone jest teksańskim, zabrudzonym od pyłu stylem.
Mam więcej zdjęć, ale są dość "niecenzuralne".
Zapraszam za tydzień.
Zapraszam za tydzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz