wtorek, 30 marca 2010

tak to już jest


najpierw próbują cię złamać, strącając

na dno nędzy

potem próbują cię złamać czcza

sława.

jeżeli nie dasz się złamać tak

ani siak

pozostają metody naturalne

na przykład rutynowe choroby

a po nich nieproszona

śmierć.

ale większość z nas lamie się dużo

wcześniej

tak jak to zresztą jest prze-

widziane.

od trzęsienia ziemi

powodzi

klęski głodu

wściekłości

samobójstwa

rozpaczy

albo po prostu

od ciężkich

poparzeń nozdrzy

przy zapalaniu

papierosa.


Ekspres do Czarnej Kawy znowu działa, dlatego zapraszam jutro na niecodzienne doznania przy niecodziennej muzyce. Erykah Badu, Bonobo, Hocus Pocus, Pharrell Williams, Chris Joss, Red Astaire, Joe Thorogood and The Destroyers i wielu innych polecają (się).

To będzie Wielka Środa!

czwartek, 11 marca 2010

II. Na plastikowej plaży wraz z Gorillaz przy -1 Celsjusza




















Małpy zdobywają świat! A zaczęły od wczorajszej Czarnej Kawy. Swoimi małpimi sztuczkami zdominowały całe studio R17, panosząc się na konsolecie, przemawiając do mikrofonów, wypijając moję czarną kawę. Materiał z "Plastic Beach" został wczoraj dogłębnie skrytykowany, choć krytyka była na ogół pozytywna. Bardzo delikatnie określiłem te wszystkie "ochy!" i "achy!" na temat nowego krążka Gorillaz, a przyznaję, że jest do czego wzdychać. I to pomimo wyłączności męskich głosów na tej produkcji (a nie byle jakich: Bobby Womack, Lou Reed, Snoop Dog, Mos Def). Muzyczne ambicje mózgu projektu Gorillaz, Damona Albarna zaczynają porażać swoim ogromem i rozmachem. Doprawdy, zamaszysta produkcja, która sięgnie bardzo wysoko.

Wysoko sięgały także słupki głośności i to akurat nie przez małpy (chociaż kto wie, co one wymyśliły...)
Słupki głaskane były przez kilka nowości (The Streets, O.S.T.R.), kilka ciekawostek ("słowiański hip-hop", N.O.H.A.), a przez ryczący blues-funk (Black Joe & The Honeybears, Joe Tex), a nawet przez nagrania z Woodstock'u (The Roots & Erykah Badu). A o to wizualna garstka wspominanych alpinistów:


W projekcie Gorillaz poza samą muzyką zaszły też inne, bardziej kosmetyczne zmiany. Twórcę 2D, Murdoca, Russela i Noodle opuścił drużynę, pozostawiając przy swoje prawa do ich oryginalnej kreski. Powyżej jednak mozemy zauważyć, że zmiany nie wyszły im na złe: Murdoc nadal jest "brudem i złem tego świata", 2D jest wyobcowanym artystą, Noodle usmiechniętym(tą?) lekkoduchem, a Russel... Russel po prostu jest.

Egzystencjalne pytania na kartecze Mike'a Skinner'a, znanego szerzej jako The Streets nasuwają tylko jedną odpowiedź. "Jest" gościem, który robi świetną muzykę. Udowodnił to przed kilkoma dniami odświeżając swoje konto na twitterze, zamieszczając nowe - nieopublikowane wcześniej utwory, co nie mogło ujść naszym uszom.


N.O.H.A. to międzynarodowy projekt czeskiego saksofonisty, którego nazwisko kryję się pod tą zaszyfrowaną nazwą. Zróżnicowany skład etniczny idealnie oddaję charakter ich muzyki, bowiem można znaleźć w niej szczyptę większości najpopularniejszych motywów etnicznych w muzyce. I najważniejsze: Tę całą stylistykę miksują z konwencją... Drum'n'bass.

Spróbujcie zagrać w billarda z "Czarnym Jaśkiem & Misiami-Pysiami". Jeśli wyjdziecie z tego cało stawiam wam kolejkę. A, tam! Macie wieczór na mój koszt. Panowie potrafią swą muzyką tak pobudzić, że jedynie łysemu nie zjeży się włos na głowie. A wszystko okraszone jest teksańskim, zabrudzonym od pyłu stylem.

Mam więcej zdjęć, ale są dość "niecenzuralne".

Zapraszam za tydzień.

czwartek, 4 marca 2010

I. Nadejścia marca uczczone karnawałem i Piotrem Marcem (03.03.2010)

Stało się. To przyszło nagle, jak marcowa burza śnieżna (a była). Środa w radiu17 po dwóch miesiącach już nigdy nie będzie taka sama. Właściwie to z przyczyn niekoniecznie zamierzonych żadna środa w Radiu17 nie była i nie będzie taka sama. Tak... Niezamierzone przyczyny tego i owego dawały się we znaki, kawa na skutek dudniących basów, świdrujących dęciaków i nafaszerowanego kalorycznymi decybelami wokalów nie raz się rozlewała, ale pobudzenie niewątpliwie nastąpiło. ...Inaczej mówiąc: Czarna Kawa powróciła.

Segafredo, Manuel, Lavazza, Cafe Vergnano, phi, nawet Illy może sie schować przy pobudzeniu, jakie zaserwowali nam wczorajsi artyści. Bohaterami byli brazylijczycy z Bonde a Role. Ich karnawało (w jakikolwiek sposób) porusza każdego.
Brazylijczycy są obecnie najprężniej działającym promotorami takiego stylu jak carioca funk. W szczególności polecam wszystkim zauroczonym Buraka Som Sistema i ich ostatnim koncertem w Polsce.


Tematem nr 2 naszego fonicznego spotkania była czarna muzyka z kraju, który nie wydawał się być szczególnie ekspresyjny w tej kwestii - Holandii. O jakże srogo się pomyliliśmy, udawadniając
to dzięki wyrastającym jak grzyby po deszczu modern funkowym składom, z paniami na wokalu. Opinię ugruntował ponadto Skiggy Rapz (na zdjęciu). Niedawno dał dwa darmowe koncerty w Polsce, a jego twórczość dla Holendrów jest bardziej bezcenna niż bezceny.



Piękny głos, niezgorsza powierzchowność. Andreya Triana także niedawno odwiedziła za groszę nasz kraj. Najprawdopodobniej groszy przy następnych odwiedzinach zażąda więcej, bo niebawem ukaże się jej debiutancki krążek, a za jego produkcje będzie odpowiadał sam Bonobo oraz Ninja Tune.



"-Bo ja w sumie to wrażliwy gość jestem." Piotr Marzec aka Liroy. Kreatura polskiego Show/betterhide biznesu, której relacje z mediami niestety drastycznie wpłynęły na postrzegania tego pana. Zapomina się często o jego niewątpliwych zasługach dla promocji kultury (abtrachując od wartości, zachowań jakie wnosi) hip-hop. A to przecież tai nasz Snoopdog (i nie mam tu na myśli zacnego wzrostu i luźnego flow).



Oni wszyscy razem potrafią wydobyć z siebie podmuch o sile huraganu Katrina. I pomyśleć, że są z Nowego Orleanu. The Hot 8 Brass Band mają zdecydowanie nietuzinkowe podejście do muzyki. Jak przystało na ogromnych fizycznie panów mają ogromne instrumenty, którymi potrafią sie z takim entuzjazmem bawić, że muzyczne sczytowanie jest przy nichgwarantowane.



"-Co Ty powiesz?" Istna ikona czarnej muzyki - Nina Simone wreszcie się doczekała: Muse wystąpią w Krakowie!

I playslita... Ta brzmi lepiej w eterze niż na papierze, dlatego jeśli ktoś sobie życzy - proszę pisać.
Pozdrawiam przymiotnikowo, ale także rzeczowo zapraszam w każdą środę od 19:00.

środa, 3 marca 2010

I. 3 marca 2010... Co? Już marzec?

Powiadają, że czas jest ludożercą. Muszę przyznać, iż rzeczywiście ma "wilczy apetyt" i nie daję nam spokoju, wodząc niczym śliniący się (z niekoniecznie jasnych powodów) wilczur cały czas tuż za naszym tyłkiem. Jakimś cudem mój wreszcie nie przypadł mu do gustu i pozwolił mi na powrót na antenę.
Zostaje mi tylko przyznać, że lepiej późno niż później i zachęcić do słuchania audycji, w której sympatia do czarnej muzyki oraz środki wspomagające sprawność naszego umysłu są jak najbardziej wskazane.

Stało się. "Czarna Kawa" ponownie na nogach, moje (Pawła Polaka) nogi ponownie stoją na naszej polskiej ziemi, ponownie próbując budzić was czernią muzyki przy kawie. Jedyna nowość, to ta, na której wypisuję właśnie jakieś grafomaństwa. Panie i Panowie, oto oficjalnie powołanie do życie oficjalnego bloga audycji "Czarna Kawa".
Zapraszam do czytania oraz komentowania.

Jeśli część oficjalną mamy za sobą, to mogę wreszcie dodać, iż jeśli ktokolwiek posiadający zmysł estetyczny ma jakieś obiekcje co do wystroju tej strony, to bardzo chętnie przeczytam takowe refleksje, a zastosuje w miarę swych umiejętności. Hmm.

C.D.(na pewno) N.
a nastąpi już dziś, czyli w środę od 19:00.
Do usłyszenia.